cappuccino

Temat: Pieczęć, Herb itp. władcy Dogewy.

Może zostało by 'to' pamiątką rodzinną
przekazywaną z pokolenia na pokolenie
' A tutaj gacie które pra pra dziadek Len dostał tuż przed zawarciem małżeństwa z pra pra babcią Wolhą ... ' ? *laptop spada na podłogę* nie ma jak prezenty zaręczynowe. Cóż, najlepsze oryginalne (i jak niektórzy uważają: własnoręcznie zrobione; może Wolha sama by uszyła, w końcu zaręczyny ma się nie co dzień)
Źródło: wolha.fora.pl/a/a,458.html



Temat: Walentynki

a jak by facet zrobil prezent wlasnorecznie, byly byscie zadowolone dostajac os takiego np kartke i serce ? bardzo bym się ucieszyła jakbym coś takiego dostała ..co do bielizny to nie bardzo pomysł bo kupisz jej coś nie tak z rozmiarem i klapa ......lepiej jak masz zdolności to zrób coś od siebie ..a jak nie masz zdolności to bardzo dużo prostych pomysłów jest w książkach z serii każde dziecko to potrafi ..tam np. robią ramkę dal babci z masy solnej a ty możesz wykorzystywać pomysł i zrobić cos dla ukochanej ....przejrzyj net i do dzieła ....

u mnie walentynki toi nigdy nie był jakis wielki dzień ..z powodu mojego eksa ...dostawałam czekoladki 9jak wymusiłam że coś chce dostać) na odczep z hasłem głupie amerykańskie święto ....:/ no w zeszłym roku walentynki z moim chłopakiem spędzałam w łóżku nie pamiętał co dostał ode mnie al ja od niego różyczkę ....w tym roku pomyłów brak wiec raczej będzie to samo z tym że postaram mu sie kupić ramkę zdjęcie bo chciał dostać ....
Źródło: babskiswiat.net/viewtopic.php?t=82


Temat: Nasze nawijanie makaronu na uszy
a teraz coś z innej beczki niż powyższe
U nas 25. planujemy roczek Tuni, więc też wypadałoby coś przyszykować. Na razie mam zamrożone własnoręcznie robione uszka i bigos w wersji z mięskiem i wersji sojowej. Poza tym nabyłam produkty do stworzenia tortu. A chłopaki kupili choinkę żywą w doniczce. I to byłoby na tyle w kwestii przygotowań przedświatecznych. A, sorki, jeszcze prezenty zakupione.
forgetit jakbym widziała swoje mieszkanie jak się Lolo oduczał od pieluchy. Jemu obsikana odzież wcale nie przeszkadzała i łaził taki mokry, dopóki go nie przyuważyłam albo nie znalazłam gdzieś mokrej plamy, bo sam sie nie przyznawał, że jest obsikany.
Kalendarze pamietam, że sama robiłam chyba trzy lata temu. Projekt był mój, dawałam tylko do wydruku i oprawienia w punkcie ksero jakimś, na sztywnym papierze. Takie do powieszenia na ścianę były formatu A4. Poza fotkami zaznaczałam kolorkiem z odpowiednim opisem poszczególne ważne daty rodzinne, np. rocznice ślubu, urodziny i imieniny poszczególnych członków familii. Chyba na Dzień Babci i Dzień Dziadka znów siądę do kalendarzy, bo nowe wnuki i prawnuki przybyły, to trzeba uaktualnić.
Źródło: klubkangura.com.pl/forumkangura/viewtopic.php?t=160


Temat: Wesołych Świąt!

Pauka a ten mój Clintowy dziadek to nie chciałabys wiedzieć jak zabija karpie heh..
w ogole nie chce widziec jak sie karpia zabija ....


Dla mnie najlepszym prezentem jest brak śniegu gadasz jakies niestworzone glupoty ....
zima bez sniegu to nie zima ....
ja chce juz posmigac na desce, albo na dwoch .... przerwa swiateczna zazwyczaj dawala ku temu okazje, a teraz nic z tego ;/


nie mowiac ze trace cale dnie na rozne kretynskie przygotowania czego potem nie widac, ze zrobiles to, czy tamto...
ja jako dziecko uwielbialam przygotowania do swiat .... pomagac babci lepic pierogi, ubierac z dziadkiem choinke, czekac az ojciec dzien przed swietami wroci do polski, a pozniej pakowac razem z nim prezenty.
piec z bratem jablka w piekarniku, czy tez robic wlasnoreczne prezenty i kartki swiateczne (to robie do dzis) i nie liczylo sie kto ile zrobil, czy ile sie klocilismy w trakcie, ale zawsze po tym jak zasiadalismy do wigilii to bylo wiadomo, ze kazdy dolozyl cos od siebie i to bylo piekne.

atmosfere swiat poczulam dzisiaj, bo bylam w kosciele przygotowac szopke, wczoraj mam ze swoim mezczyzna ubrali choinke, ja dzis rozdalam znajomym kartki, lub tez skromne upominki i bylo tak niesamowicie pieknie, ze ze naprawde ciesze sie na te kilka dni, kiedy do domow przyjezdzaja wszyscy znajomi, ktorzy caly rok siedza za granica i daja znac, ze sa .... rozpiera mnie radosc, ze choc w takim momencie moge ich zobaczyc.
a swieta w domu ... no coz, w tym roku skromne i tylko z najblizsza rodzina, czego bardzo zaluje, ale niestety nie dalo sie tego zorganizowac w tym roku inaczej.
wiec jak widac dla mnie to czas spotkan z blizsza i dalsza rodzina oraz znajomymi ....


Prawdziwy Mikołaj też jest inny niż ten z reklamy Coca-Coli...
a mi wlasnie ten coca - colowy mikolaj kojarzy sie ze swietami i zawsze bedzie mam takie male skrzywienie ....


p.s karpia juz dzis nie znalazlam wiec z nikim sie nie klocilam ...
Źródło: fcliverpool.pl/forum/index.php?showtopic=381


Temat: PLAN PRACY
Na ostatnim spotkaniu wolontariuszy ECWC, które odbyło się 3 stycznia 2008 jego uczestnicy ustalili plan pracy na najbliższe 3 miesiące:

STYCZEŃ
1) 10.01. : od godz. 14:00 spotkanie w celu przygotowania prezentów babciom i dziadkom naszego miasta
2) 17.01. : od godz. 10:00 spotkanie w celu przygotowania prezentów babciom i dziadkom naszego miasta
3) 21.01. : 10:00 z okazji Dnia Babci i Dziadka wręczamy upominki babciom i dziadkom z terenu naszego miasta
4) 23.01. : 13:00 - 17:00 ECK Pokaz Sztuk Walki i Akrobatyki
5) 24.01. : 13:00 - 18:00 sala gimnastyczna Gimnazjum nr 3 przy ul. Piwnika Ponurego 1 (2 dzień Pokazu Sztuk Walki - warsztaty)
6) 31.01. : 17:00 jak w każdy ostatni czwartek każdego miesiąca spotkanie wolontariuszy

LUTY
1) 15.02. : 17:00 wieczorek poetycki z okazji Dnia Zakochanych (zaproszony jest każdy, kto tworzy poezje o miłości i nie tylko, kto chciałby zasięgnąć opinii o swoim talencie a także ten, kto chce po prostu posłuchać twórczości innych)
2) 21.02. : od 14:00 spotkanie w celu przygotowania ozdób świątecznych
3) 28.02. : od 14:00 spotkanie w celu przygotowania ozdób świątecznych
17:00 comiesięczne spotkanie wolontariuszy

MARZEC
1) 06.03. : od 14:00 spotkanie w celu przygotowania ozdób świątecznych
2) 13.03. : od 14:00 spotkanie w celu przygotowania ozdób świątecznych
3) 15-16.03. : sprzedaż wykonanych własnoręcznie dekoracji wielkanocnych
4) 21.03. : 17:00 z okazji I Dnia Wiosny zapraszamy na pyszne kiełbaski prosto z ognia, za bilet wstępu przyjmujemy przebranie wiosenne
5) 27.03. : 17:00 spotkanie wolontariuszy ECWC

Serdecznie zapraszamy do wspólnej pracy i zabawy
wolontariusze ECWC wraz z koordynatorem
Źródło: ecwc.fora.pl/a/a,40.html


Temat: Yoh Asakura
Yoh Asakura

Yoh to główny bohater występujący w tej samej roli zarówno w mandze jak i anime "Shaman King". Na ten świat przyszedł wieczorem 12 maja 1985 roku w małej, cichej i spokojnej, miejscowości Izumo w wielkiej rodowej posiadłości, gdzie też spędził kilkanaście najmłodszych lat życia. Ma brata bliźniaka Hao, którego poznał dopiero w czasie Turnieju. Ojcem Yoh jest Mikihisa, matką Keiko, dziadkiem Yohmei, a babcią Kino. Jego duchem stróżem, a zarazem wiernym przyjacielem w dobrych i złych chwilach jest zamordowany przed sześciuset laty samuraj Amidamaru. Yoh należy do starej i szanowanej, posiadającej sięgające ponad tysiąc lat tradycje szamańskie, rodziny Asakurów. Jako dziecko narodzone w czasie bezpośrednio poprzedzającym rozpoczęcie się Turnieju Szamanów zgodnie z wolą swoich przodków i rodziców musi rozpocząć nauki mające doprowadzić go do zwycięstwa i zdobycia korony Króla Szamanów.

Yoh jest typem luzaka, widać już na pierwszy rzut oka. Ma czarne, piękne, oczy i długie, jak na chłopaka, brązowe włosy z grzywką, co wydaje się rodzinne, opadającą po obu stronach czoła. Na głowie zwykle nosi pomarańczowo-czarne słuchawki, do których jest bardzo przywiązany, i rozstaje się z nimi możliwie jak najrzadziej, czyli w czasie snu i kąpieli. Ubrany chodzi w ciemnozielone, podwinięte u dołu spodnie, rozpiętą, do połowy lub zupełnie, białą koszulę lub t-shirt. Szyję zdobi mu naszyjnik wykonany z czarnych, przypominających pazury elementów na rzemyku. Do szkoły przymusowo, jak wszyscy, zakłada czarny krawat i marynarkę. Na nogach zawsze nosi sandały. W czasie walki zmienia swoje codzienne odzienie na specjalnie do tego przygotowany strój, będący prezentem przygotowanym specjalnie na takie okazje własnoręcznie przez jego narzeczoną Annę. Wzrostem nie imponuje, choć jak na swój wiek nie jest osobą niską, gdyż mierzy około 160 cm. Dzięki regularnym ćwiczeniom fizycznym ma praktycznie nienagannie ukształtowaną sylwetkę i jest w znakomitej formie.

Młody Asakura prócz swego ekstremalnego wyluzowania jest strasznie leniwy, wielu jego przyjaciół uważa, że nie ma drugiego tak obijającego się szamana na tym świecie, a nawet w świecie duchów. Gdyby mógł wylegiwałby się całymi dniami słuchając muzyki albo szukał rozrywek. Gdy tylko pojawia się taka możliwość zasypia nie zważając na okoliczności. Sztukę tą opanował do perfekcji, potrafi zasypiać siedząc z otwartymi oczyma, na stojąco, w czasie nawet ważnej rozmowy, w szkole podczas lekcji, w domu, restauracji, środkach komunikacji, po prostu zawsze i wszędzie i nic nie jest w stanie mu w tym przeszkodzić. Słuchając muzyki, swojego ulubionego rocka, zasypia nawet na chwilę nie tracąc rytmu piosenki, której słucha. Ta "umiejętność" była przez pewien czas siłą wyniszczana przez Annę Kyoyama. Jest ona, pomimo ich bardzo młodego wieku, narzeczoną Yoh. Kiedy mieszkali jeszcze oboje w Izumo Yoh wszczął bójkę ze złymi i złośliwymi miejscowymi duchami. Mała Anna akurat będąca w pobliżu całego zajścia pomogła mu bez szwanku wydostać się z opresji, odsyłając oprawców na drugą stronę. Jako formę podziękowania szaman zaproponował, aby poprosiła, o co tylko zechce, a jej życzenie będzie dla niego rozkazem, który w miarę możliwości wypełni. Bez zastanowienia przyjęła ofertę i zażądała pozycji Królowej Szamanów u jego boku jako Króla, co było jednoznaczne ze ślubem. Yoh stara się od tego czasu dotrzymać obietnicy danej nowej narzeczonej. Mimo, iż wie, że nie ma możliwości odwrotu, nie przejmuje się tym, wie bowiem, że Annie na nim na prawdę zależy. Przyjaźnią się od najmłodszych lat i jest związana z całą rodziną Asakurów. Wracając do naszego bohatera... Jego ulubionym smakołykiem są cheeseburgery, ale oczywiście nie takie zwykłe, specjalizuje się wyłącznie w podwójnych i potrójnych z baru "Świnka", potrafi zjeść ich naraz nawet 10, a przynajmniej tak wynika z jego zapewnień. Na deser najchętniej wcina góry lodów truskawkowych, którą to sympatię dzieli także z Amidamaru i swoim przyjacielem Mortym. Yoh jest bardzo wyrozumiały dla ludzi i duchów. Wierzy, że każdy pozornie zły człowiek czy duch musi mieć jakieś powody do takiego postępowania. Ma niesamowitą umiejętność odkrywania w każdym dobra, choćby było ukryte głęboko na samym dnie zlodowaciałego, marmurowego serca. Uważa, że każdy może się zmienić, trzeba mu to tylko umożliwić, właśnie taką możliwość daje każdemu, kto pojawia się na jego drodze. Wybacza, a nie wypomina. Nauczył się zachowywać spokój w każdej sytuacji, co pozwala mu ocenić ją i wybrać najdogodniejsze wyjście. Dostrzega dzięki temu rzeczy nieosiągalne dla innych. Yoh wychodzi z założenia, że duchy ukazują się tylko ludziom o czystym sercu i szczerych intencjach, choć on sam do tej teorii pasuje jak ulał, to jednak nie zawsze sprawdza się ona wśród innych szamanów. Mocno wierzy w przyjaźń człowieka i ducha. Z jego twarzy prawie nigdy nie znika uśmiech, chyba, że stawka idzie o los jego najlepszych przyjaciół, za którymi skoczyłby w ogień, a jeśli zaszłaby taka potrzeba, oddał własne życie. Jego priorytetami są przede wszystkim pełne oddanie ludziom, na których mu zależy i honorowa walka z każdym przeciwnikiem. Zawsze uda mu się wymyślić jakiś dobry, pasujący do sytuacji żart, a jeśli trzeba uderzyć trafną ripostą zamiast się obrażać.

On najmłodszych lat pracował pod czujnym okiem dziadka, Yohmei, nad kontrolą ducha. Mimo ciągłych przestróg nie tylko ze strony mentora, ale i całej rodziny nie rozumiał jak ważną misję ma w życiu do spełnienia i jak bardzo wszyscy na niego liczą. Dla Yoh szamaństwo było sprawą drugo, albo i nawet trzeciorzędnej wagi. Chciał zostać królem rocka i tylko to się liczyło, ale cóż, miał przecież zaledwie kilka lat. Dopiero z czasem uświadomił sobie jak wiele Turniej znaczy dla niego i całego rodu Asakurów. Przygotowania do Turnieju nie były dla Yoh ani łatwe, ani przyjemne. Mieszkając w domu Anny zarówno on jak i Amidamaru przechodzili karkołomny wręcz reżim treningowy pod jej czujnym i nieustępliwym okiem. Skończyło się beztroskie życie, każdy dzień stawiał nowe, co raz to trudniejsze wyzwania. Dało to jednak pożądane efekty, a postęp, jaki zrobił w stosunkowo krótkim czasie dał mu znacznie większe Foryoku i podniósł szanse na końcowy sukces w Turnieju.

Yoh Asakura niesie na swych barkach cały ciężar rodzinnej historii i tradycji, a także oczekiwań i nadziei, jakie, z woli nieodgadniętego losu, na niego padły. Wytrwale i z niezatartym żadną porażką uśmiechem dąży do odległego, choć osiągalnego celu, wierząc, że cokolwiek się stanie zawsze skończy się dobrze... Czegokolwiek by jednak nie osiągnął, mimo chwil zwątpienia, pozostaje skromnym, choć pewnym siebie człowiekiem.
***
Trochę pusty temat był...^^"
Źródło: szamaskierpg.fora.pl/a/a,5.html