cappuccino

Temat: Akronimy: prośba o przetłumaczenie [eng->pol]
Lucyna Dlugolecka napisała:


Patrycjo, zgadzam się z Tobą. Ja kiedyś uległam presji znajomego i
tłumaczyłam mu piosenki - jakieś takie satanistyczne - o ile mogłam się na
tym poznać - i muszę przyznać, że to się fatalnie tlumaczy: nastrój takich
tekstów wpływa na tłumacza i może się on po prostu źle czuć!
Potem, gdy miałam już trzeci raz coś takiego tłumaczyć, odmówiłam i w
przyszłości też odmówię.


Zgadzam się.

Dodam z własnej praktyki, że tłumaczenie tekstów "zaangażowanych ideowo"
jest bardzo trudne, jeśli nie wręcz niemożliwe, jeśli zupełnie nie zgadzamy się
z autorem.

Kiedyś, kiedyś przy okazji promocji sprzętu medycznego trafiłem na
małomiasteczkową imprezkę
z udziałem Pana Zagranicznego, pana doktora i miejscowych notabli. Pojedli,
popili i zaczęli żartować.
Z ulgą stamtąd wyszedłem, ponieważ - na szczęście - zwolniono mnie przed końcem
programu.

+ Paweł


Źródło: topranking.pl/1527/77,akronimy,prosba,o,przetlumaczenie,eng,pol.php


Temat: Niekulturalna Zyta Gilowska!
Podobają mi się te argumenty. Bo w końcu nie ma żadnej różnicy między
napisaniem symfonii a wyklepaniem garnka :(.
Niestety, moi drodzy, to uderza przede wszystkim w tych, którzy nie mają
etatów - tłumaczy (no ale po co nam oni, książek nikt nie czyta, a zagraniczne
filmy to tylko zgnilizna moralna), pisarzy, scenarzystów, aktorów (nie są do
niczego potrzebni, w końcu bez scenariuszy nie będzie filmów), architektów (3
miliony mieszkań można zbudować bez takich fanaberii jak projekt), reżyserzy
(teatr to burżuazyjny przeżytek), plastyków, scenografów, kompozytorów, autorów
tekstów piosenek i tak dalej, i tak dalej. Ludzi, których warsztat pracy
niekoniecznie jest _materialny_ i którzy zapłatę dostają po wykonaniu pracy,
a nie jak, Pan Bóg przykazał, co miesiąc, dajmy na to pierwszego.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,28,39708466,39708466,Niekulturalna_Zyta_Gilowska_.html


Temat: Strony z napisami: policja popełniła przestępstwo?
a co z Wojtkiem Mannem i innymi
Tłumaczył za pieniądze teksty piosenek dla gazety wyborczej.
A co z twórcami tłumaczeń na oryginalnych opakowaniach zagranicznych
towarów. A co z tłumaczami instrukcji obsługi sprzętu AGD , RTV itp.
Jestem pewien ,że nikt z nich nie miał zgody twórcy na tłumaczenie
oryginału. Pomimo ,że autorzy napewno nic nie mają przeciwko tym
tłumaczeniom to i tak prokuratura powinna wszcząść śledztwo z urzędu.
I niech się tak bawią skoro chcą a jeśli nie to ktoś w sprawie tłumaczy
do filmów musiał ich odpowiednio do takiego działania zachęcić.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,30,62715802,62715802,Strony_z_napisami_policja_popelnila_przestepstwo_.html


Temat: Szukam
szukam stron z tłumaczeniami zagranicznych piosenek sławnych wykonawców
tylko niechce stron co są teksty po angielsku tylko po polsku i niechce strony pipol.pl
Źródło: topranking.pl/943/38,szukam.php


Temat: POLSKIE TEKSTY ZAGRANICZNYCH PIOSENEK
POLSKIE TEKSTY ZAGRANICZNYCH PIOSENEK
Pomóżcie, gdzie mogę znaleźć polskie tłumaczenia tekstów zagranicznych piosenek.
Czy jest jakaś strona na necie, która mi pomoże?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,78,21753178,21753178,POLSKIE_TEKSTY_ZAGRANICZNYCH_PIOSENEK.html


Temat: polskie teksty zagranicznych piosenek
polskie teksty zagranicznych piosenek
zna ktos taką stronę gdzie znajde tłumaczenia piosenek Eamona I frankie i o-
zone??
szukałam w goglacha ale nie umiem znalezc
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,14,14272903,14272903,polskie_teksty_zagranicznych_piosenek.html


Temat: nauka wloskiego od podstaw samemu -czy to ,mozliwe
Oczywiście, można nauczyć się włoskiego samemu w Polsce, trzeba tylko mieć
silną motywację, dobry słownik (większy od kieszonkowego) oraz dostęp do źródła
języka pisanego (polecam Internet) i mówionego. W tej ostatniej roli najlepsze
są programy telewizyjne z wyraźną wymową, np. dzienniki, zagraniczne filmy
dubbingowane i serial „Incantesimo” (dobra dykcja i powolna akcja). Ja
zaczynałam od zera. Na początek przerobiłam kurs „Włoski w 30 dni” z 1 kasetą.
Może być jakikolwiek samouczek, byle z nagraniami (chodzi o wejście w temat),
dało mi to ok. 200 najpotrzebniejszych słów, zasady pisowni i wymowy oraz
minimum gramatyki. W następnym etapie przeszłam do nagrywania na magnetofon
programów telewizyjnych. Każde nagranie przesłuchiwałam następnie ze słownikiem
rozszyfrowując słowo po słowie i zdanie po zdaniu, czasem po kilka razy. Ważne:
starałam się ćwiczyć codziennie, choćby po 5 minut. Do tego tłumaczenia tekstów
z Internetu (głównie gazety i strony RAI): na początku wybierałam artykuły
krótkie i konkretne, np. o wypadkach, streszczenia filmów itp. Było to dość
nużące, zwłaszcza że nie od razu widziałam efekty, przy pierwszym słuchaniu
audycji wszystko zlewało się w jedno blablabla, ale po jakiś 3 miesiącach
zaczęłam zaczęłam wyłapywać najpierw pojedyncze słowa, potem frazy, a wreszcie
sens całości. Wtedy można już zacząć korzystać ze wszystkich możliwych źródeł
włoskiego, np. piosenek, książek i czasopism, radia, programów rozrywkowych,
forów internetowych. Cenną pomocą, i to nawet na wczesnym etapie, może być
audycja włoska w Radiu Bis „Czat poliglotów”, we wtorki od 9 do 11. Po 2 latach
takiej nauki pojechałam do Włoch i stwierdziłam, że: rozumiem wszystkie napisy
i potrafię się porozumieć (wiem co do mnie mówią i odwrotnie), rozumiem nawet o
czym mówią ludzie mijani na ulicy (chyba że mówią dialektem). Oczywiście daleko
mi do biegłej znajomości języka, z pewnością mam fatalny akcent, nie
podyskutowałabym o filozofii czy sztuce, ale do tego trzeba by pomieszkać parę
lat na miejscu. Podsumowując: ucząc się samemu można opanować duży zasób słów i
zwrotów, nauczyć się rozumienia języka mówionego i pisanego, gorzej z gramatyką
(chyba że przerobisz podręcznik), a zwłaszcza z mówieniem. Z drugiej strony
wydaje mi się, że na zorganizowanych kursach również uczą głównie biernej
znajomości języka plus ćwiczenia gramatyczne. W każdym razie najtrudniej jest
zacząć. Powodzenia!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,10307,18723055,18723055,nauka_wloskiego_od_podstaw_samemu_czy_to_mozliwe.html


Temat: Podręcznik do samodzielnej nauki
W pełni się zgadzam z Linn. Co do metody nauki, to uważam, że najważniejsza jest
motywacja.
Jeżeli nie masz wielkiego przekonania do nauki, a tylko np. chcesz poznać trochę
zwrotów do użytku wakacyjnego, to najlepszy będzie kurs zorganizowany – chyba
że stać Cię na prywatnego nauczyciela. Co innego, kiedy (z różnych przyczyn)
naprawdę chcesz opanować język i będziesz mieć dość wytrwałości do samodzielnej
pracy. Wtedy szkoda czasu na kursy. Na początek kup sobie podręcznik typu
“Włoski w 4 tygodnie z płytą”, wszystko jedno jaki, byle krótki, żeby się nie
znudzić i nie zniechęcić. Chodzi o to, żeby poznać podstawy gramatyki, wymowy i
100-200 najczęściej używanych słów. A potem dokup kompendium gramatyki (nie
wiem, jakie są teraz na rynku, ale też powinno być raczej cienkie - nie musisz
zgłębiać od razu wszystkich niuansów), i ćwicz dalej na żywych tekstach z
telewizji i internetu plus słownik (powinien być większy od kieszonkowego i
zawierać formy czasowników nieregularnych). To dużo lepsze, bo ciekawsze niż
drętwe dialogi i czytanki z podręczników – sam dobierasz sobie “tematy lekcji”.
Najbardziej efektywna jest codzienna nauka, choćby po 15 min. W telewizji
najlepsze na początek będą dzienniki – może nie najciekawsze, ale spikerzy mówią
bardzo wyraźnie i treści można się często domyślić. Do tego filmy, przede
wszystkim zagraniczne z dubbingiem, teleturnieje typu Milionerzy, piosenki (na
żywo i teksty dostępne w necie). Internet to kopalnia tekstów do tłumaczenia, od
przepisów kulinarnych po reportaże – co kto lubi. W ten sposób nauczysz się
języka z obszernym słownictwem – niestety głównie biernie, tzn. rozumienia ze
słuchu i czytania. Aby opanować mówienie, trzeba rzeczywiście zanurzyć się w
języku, czyli pojechać gdzieś, gdzie dogadasz się wyłącznie po włosku, ale to
już zależy od Twoich możliwości. Piszę to z własnego doświadczenia: ucząc się w
opisany sposób od kilku lat potrafię czytać bez słownika, rozumiem telewizję,
radio i np. włoskojęzycznego przewodnika na wycieczce, dogadam się w sklepie,
hotelu, barze czy na ulicy (pytając o drogę), ale niestety swobodnie nie
porozmawiam, bo kontakt z Włochami mam tylko przy wyjazdach turystycznych –
najwyżej kilka dni w roku, i to nie w każdym. Życzę powodzenia!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,10307,96551731,96551731,Podrecznik_do_samodzielnej_nauki.html


Temat: Co taka cisza zapadła?
Wyjaśnienie pewnej kwestii
A zresztą, napiszę skoro już zacząłem: zawsze chciałem muzykiem zostać. Zespół,
piosenki, płyty... I może nie śpiew, ale jakiś instrument w tym zespole...
Niestety. :-( Grać nie umiem. Śpiewać lepiej też nie będę próbował. Ale zawsze
mogę się trochę powysilać nad tekstami. Kiedyś założyłem sobie że ileś tam na
rok napiszę, to po jakimś czasie (jakby marzenia się zrealizowały), to
wystarczy mi tego na płytę. A może i więcej. I tak sukscesywnie. Najpierw po 3
rocznie, potem po 5, 7, 9. teraz po 11. Będzie tego już 70. I wiem, że głupie
to. I sztuczne. Bo na siłę robione. Ale przecież nie zawsze. Jest cały dłuuugi
rok, w którym można coś wymyślić, napisać. I jak dotąd zawsze się udawało.
Początkowo wymyślałem "na sucho". Sam tekst. Melodię może potem ktoś napisze...
Ostatnimi laty inaczej: biorę piosenki zagraniczne lub jakieś melodie i
dopisuję do nich polske słowa. Zupełnie nowe i inne, nie zaś tłumaczenia.
Ale nie cieszcie się zawczasu. Nie ujrzy to prędko światła dziennego. Na razie
przeznaczone jest do upublicznienia tylko po moim odejściu. Może kiedyś, jakby
się trafiła jakaś okazja i ktoś, gdzieś zaproponował i docenił, to zmienię
zdanie... Ale nawet i wtedy jeśli już to tylko pod pseudonimem wyjdzie. Na
wszelki wypadek zawsze lepiej rozdzielić swoje rzeczywiste życie od tego, które
mogłoby się wiązać z przemysłem rozrywkowym...
Na razie zaś jedynie ujawniane są tylko odpryski tego w postaci humorystycznych
przeróbek znanych piosenek (tym razem także i polskich) pisanych na różne
okazje. Nie tak długo być może poznacie jedną, jeszcze we wrześniu napisaną.
Tylko musi być do tego specjalna oprawa techniczna dorobiona, a chwilowo nie
mam na to czasu.
I takie to są rzeczy, takie plany, marzenia... Może niepotrzebnie to
opisałem... Nie wiem... Ale muzyka czasami tak właśnie wpływa na działania
moje, brzmi wciąż i wszędzie... Stąd te pomysły.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,92,8259985,8259985,Co_taka_cisza_zapadla_.html


Temat: tłumaczenie piosenki gdzie szukac?
tłumaczenie piosenki gdzie szukac?
chce znaleźc tłumaczenie piosenki na polski ale bez logowania i nie moge
znalęźc żadnej strony..jak sa to tekst po angielsku znacie jakąs stronke
na której znjde tkesty piosenek zagranicznych po polsku?

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,582,62935709,62935709,tlumaczenie_piosenki_gdzie_szukac_.html


Temat: Do tych co sami uczyli sie jezyka obcego -pytanie
trzeba wykorzystywać wszystkie możliwe okazje do posługiwania się obcym językiem i przede wszystkim - przełamać opór przed mówieniem, nawet jeśli zna się cztery wyrazy na krzyż ja nie jestem specjalista, ja jestem praktyk - jak mawiał Lech W. i z praktyki uczenia się angielskiego mogę ci powiedzieć - olać teoretyczne uczenie się gramatyki z wyższej półki, słówek na setki i tak dalej - wszystko wychodzi (a raczej wchodzi ) w praniu czyli czytać co się da i nie sprawdzać co chwila w słowniku, tylko starać się zrozumieć z kontekstu, słownik powinien być ostateczniością - wtedy, kiedy kompletnie nie rozumiesz o co chodzi, słuchać piosenek i starać się zrozumieć tekst (zbyt trudne nie są, zwykle tylko wokalista bełkocze ), oglądać telewizję, zwłaszcza wszelkie programy na żywo - w filmach jest jednak zwykle pewna stylizacja, więcej da dla rozumienia oglądanie wywiadów albo tok szołów czy teleturniejów. czyli jak w sklepie cudzoziemiec nie może dogadać się z kasjerką, to zgłaszać się na ochotnika do pomocy i jeszcze jedno - jeśli chodzi o rozmawianie - to tego nie nauczysz się ani na kursie korespondencyjnym, ani z kaset - to trzeba po prostu na żywca ćwiczyć, bo jest umiejętnością, która najszybciej zanika przez nieużywanie (wiem coś o tym niestety, po francusku jeszcze parę lat temu jakbym się uparła to i książkę bym przeczytała, ale gębą ani me ani be ani kukuryku) świetnym terenem na oswojenie gadania są zagraniczne wakacje, generalnie wszyscy (oprócz Francuzów właśnie ) są zachwyceni, jak próbujesz gadać do nich cokolwiek w lokalnym narzeczu i pozwolę sobie nie zgodzić się z joanną że w rozmawianiu pomaga uczenie się na pamięć całych zdań. Całych zwrotów czy konstrukcji - owszem, żeby nie sklejać w głowie kalki z polskiego, ale z tymi zdaniami to bym nie radziła, bo jak cię cudzoziemiec spyta o coś nie do końca tak jak w wyuczonym zdaniu, to kicha moim skromnym zdaniem do efektywnego porozumienia się z obcogadaczem, również w relacjach służbowych, nie jest wbrew pozorom potrzebny wspaniały akcent i gigantyczny zasób słownictwa, bardziej potrzebna jest śmiałość i pozbycie się fatalnego przyzwyczajenia tłumaczenia wszystkiego w myślach
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,582,5399785,5399785,Do_tych_co_sami_uczyli_sie_jezyka_obcego_pytanie.html